Visar inlägg med etikett Dom. Visa alla inlägg
Visar inlägg med etikett Dom. Visa alla inlägg

tisdag 5 oktober 2010

Ranek i cuda na niebie...

Sztorm churczal okrutnie przez cala, dluga noc. Chyba wiało dobrze ponad 20 m/s . Rano po przebudzeniu ujrzałam różowy poblask bijący z okna. Cuda na niebie, pomyślałam. Musze koniecznie utrwalić je i to szybko, bo przecież zaraz znikną!

Takie cudne kolory widziałam dzisiaj z mojego okna



Cuda na niebie...

tisdag 28 september 2010

Demolka

Piatek 24 września 2010
Po pracy jak zwykle wracałam spokojnie do mojego domku. Przed domem zastała mnie sterta śmieci i rozbita terakota ze schodów.Przez chwile zastanawiałam się, czy rzeczywiście trafiłam do mojego domu i czy pod właściwy numer. Numer się zgadzał, tylko ten bałagan mnie mocno zaskoczył. Nie planowałam żadnych zmian lub remontów w najbliższym czasie, wiec o co chodzi? - zastanawiałam się parkując samochód pomiędzy zerwanymi deskami z elewacji domu.

Wejście do domu

Oczywiście mój szok nie skończył się tylko na na tej drobnej demolce na froncie domu, ponieważ wchodząc do przedpokoju o mało co nie upadlam z wrażenia, widząc zerwane tapety, wiszące luźno kable elektryczne i poniekąd gole ściany. Powiało groza i zastanawiałam się dalej, czy biorę odział w jakimś bezsensownym reality show lub nowym filmie Hitchcocka.

 Zrujnowany przedpokój

Przedpokój

 Zamiast szafki do butów

Miejsce na samochody


Zerwana elewacja na patio


tisdag 15 juni 2010

Wrona - terrorystka / Terrorist Kråkan

O piątej nad ranem, czyli w środku nocy, obudziło mnie głośne stukanie i wielki rumor na tarasie. Moja pierwsza myśl - ktoś włamuje się do domu, przez drzwi tarasowe w kuchni na dole. Jednak  po chwili rozpoznałam te dźwięki !To znowu ta przeklęta wrona!!! Juz  po raz trzeci z rzędu, budzi mnie rano chcąc dostać się do kuchni do środka!! Wybiegłam z łózka i w jednej sekundzie znalazłam się na parterze przy drzwiach.


Wielka, straszna, szara wrona, siedziała na parapecie i bezczelnie dzióbała dziobem w okno! Na dodatek, wcale mnie się nie bala, tylko zdziwiona patrzyła na mnie, co ja tutaj robię. Gdy zaczęłam wymachiwać  rekami i krzyczeć,  przeskoczyła z parapetu na ogrodowy stolik, a gdy otworzyłam drzwi na taras , łaskawie przeskoczyła na trawnik. Wcale się mnie nie bala, małpa jedna!! Powoli odeszła odskakując po kawałku kracząc, kree, krrreee...Zdecydowanie była na mnie obrażona, za to, ze ja przepędzam, co widać zresztą na zdjęciu.

  Corvus corone cornix, czyli wrona szara.
To wielkie ptaszysko terroryzuje mnie już trzeci dzień!