torsdag 17 juni 2010

Lunch z Lilian

Lilian przyjechała do mnie z Majorna trochę zadyszana i spóźniona. Jak zwykle, kiedy czlowiek sie z kims umawia, ktoś (jakby na zlosc) zawraca ci głowę i marnuje twój drogocenny czas. Tak oczywiście było, gdy wpadła zdyszana Lilian. W poczekalni było pełno ludzi i mieli to gdzieś, ze ja mam właśnie przerwę na obiad.

Poszłyśmy do naszej ulubionej restauracji luchowej "Kija". Usiadłyśmy w przytulnym, kąciku z dala od rozgadanych urzędasów w ciemnych marynarkach i krzykliwych krawatach. Kija serwowała dzisiaj same pychotki! Mozna było wybierać w kilku, rożnych daniach, czyli pieczonych  piersiach  kurczaka w sosie, ryżu przygotowanym po persku, mousace z bakłażanami i cynamonem, pieczonych ziemniakach i warzywach. Do tego były do wyboru dwie rożne salaty.

Godzina lunchu tak szybko mija, a my nie mogłyśmy się nagadać...a tyle się dzieje wkol nas...

tisdag 15 juni 2010

Wrona - terrorystka / Terrorist Kråkan

O piątej nad ranem, czyli w środku nocy, obudziło mnie głośne stukanie i wielki rumor na tarasie. Moja pierwsza myśl - ktoś włamuje się do domu, przez drzwi tarasowe w kuchni na dole. Jednak  po chwili rozpoznałam te dźwięki !To znowu ta przeklęta wrona!!! Juz  po raz trzeci z rzędu, budzi mnie rano chcąc dostać się do kuchni do środka!! Wybiegłam z łózka i w jednej sekundzie znalazłam się na parterze przy drzwiach.


Wielka, straszna, szara wrona, siedziała na parapecie i bezczelnie dzióbała dziobem w okno! Na dodatek, wcale mnie się nie bala, tylko zdziwiona patrzyła na mnie, co ja tutaj robię. Gdy zaczęłam wymachiwać  rekami i krzyczeć,  przeskoczyła z parapetu na ogrodowy stolik, a gdy otworzyłam drzwi na taras , łaskawie przeskoczyła na trawnik. Wcale się mnie nie bala, małpa jedna!! Powoli odeszła odskakując po kawałku kracząc, kree, krrreee...Zdecydowanie była na mnie obrażona, za to, ze ja przepędzam, co widać zresztą na zdjęciu.

  Corvus corone cornix, czyli wrona szara.
To wielkie ptaszysko terroryzuje mnie już trzeci dzień!

fredag 11 juni 2010

After work

Dzisiaj po pracy, miałam randkę z Michałem w hiszpańskiej restauracji "Vin och Tapas" przy Övre Husarsgatan 7. Na ich stronie internetowej widać przepyszne pychotki, takie, ze aż ślinka cieknie.
www.vinotapas.se
Vin o Tapas - Cocina Mediterraneo
Övre Husargatan 7, 411 22 Göteborg, tel. 031-711 88 73
Bylo ciemno,  zimno i bardzo mokro przez cały dzień.  Deszcz padał już od rana, wiec wilgotność powietrza wynosiła chyba 95%. Zamówiony stolik był przytulny i ładnie nakryty. Zamówiłam dla siebie na początek Antipsti w postaci Pan con ajo czyli Vitlöksbröd med tzatsiki/ grillowany chlebek z czosnkowym masłem oraz jogurt ze świeżymi tartymi ogórkami. Ciepluteńki chlebek był mniami...

Michał zamówił dla siebie Calamares Bläckfiskringar med aioli/czyli pieczone kolka ośmiornicy z sosem Ailoli. Potem zamówiłam główne danie, w postaci Papardelle -  Papardelle med oxfilé, svamp, sparris, vårlök i krämig gräddsås smaksatt med rostad vitlök / szerokie wstążki Papardelle z wołowina, grzybami, szparagami w kremowym sosie przyprawionym pieczonym czosnkiem.

Michał delektował się zamówioną Ternera  - Kalventrecote med grillad sparris, patatas bravas och rödvinssky czyli  antrykot cielęcy z grillowanymi szparagami, pieczonymi ziemniakami i sosem z czerwonego wina. Tez mniami...

W strugach deszczu, pojechaliśmy po tych pychotkach do mojego brata, który właśnie rozpoczął renowacje w swoim domku. Cala piwnica została wyrwana doszczętnie i będzie przebudowana na mile  pomieszczenia do mieszkania, z nowa łazienka, ociepleniem podłogowym, na całym planie i nowoczesnym kominkiem. Do tego dojdzie jeszcze borowanie 100 m w dol, w skale na której stoi dom, aby zaopatrzyć dom w ciepło  grzewcze, oddawane ze skały. Duzo pracy czeka go w te wakacje...





lördag 5 juni 2010

Czerwcowy Slub / Juni Bröllop

Zostałyśmy poproszone o zaśpiewanie kilku pieśni na polsko-szwedzkim ślubie. Ślub, odbył się w starym, maleńkim kościołku  - Utby Kyrka, w piękny, słoneczny, czerwcowy dzień. Bylo ciepło,spokojnie i milo, a potem, jak to zwykle na ślubach bywa- łzy, wzruszenie i radość...

Śpiewałyśmy piekna balladę o miłości "Så skimrande var aldrig havet"- Evert Toube. Nasza kochana  Hanna zaśpiewała solo -  piosenkę  "To świt, to zmrok"...urywek ze "Skrzypka na dachu". Na samym końcu już przy wyjściu młodej pary z kościoła, zaśpiewałyśmy im nasze kochane-folkowe  "Rybecki".

 Rozśpiewanie przed występem

 Ustawienia głosowe w kościele

 Wojtek w wesołym humorze

 Para młoda składa przysięgę małżeńską

 Śpiewamy dla pary młodej

Wprawdzie było nas tylko 13 osob z 24, ale zadanie wykonałyśmy na piątkę!

 Wspólne zdjęcie po ślubnym śpiewaniu





fredag 4 juni 2010

Öckerö

Erik tar  studenten idag! Vi kom till hans studentfest för att gratulera honom på sen eftermiddag. Solen sken fortförande, havet glittrade och det var ljuvligt stämning på terrassen.

På väg till Öckerö

 En ensam fiskare

 Färjan till ön

Segelbåtar paserade oss på väg till ön. 

 Erik som tog studenten idag!

Den festliga buffén serverades i mängder i köket.

Festen på terrassen.

Kvällens  skärgårds vy



torsdag 3 juni 2010

Wieczorem nad Sandholmen

Po południu, po pracy,  byłam nad morzem nad Saltholmen. Lodki kołysały się łagodnie przywiązane do kaji. Pachniało słonym morzem i  latem. 

Grupa ćwiczących małych żaglowych lodek
Kajakowiec i morze.

Łódeczki
Port małych lodzi rekreacyjnych na Hinsholmskilen

Regaty małych Maczków

Maszty lodek w porcie

Ciekawy układ i  struktura dwóch rożnych minerałów w granitowym bloku skalnym. 
Skala wyglada jak współczesny obraz.

Kwitnące kwiaty w skalnej szczelinie

tisdag 1 juni 2010

Rozowe drzewo

Nagle- ciepło! Az 22 stopnie. Po tej zmrożonej zimnocie z północy, czuje się jakbym znalazła się  nagle w Afryce. Na przerwie lunch -owej spotkałam przepięknie kwitnące drzewo. Oto one...

Nie mam pojęcia co to za drzewo, ale kwitnie przepięknie!

Razem z białym bzem pachną cudownie!

Kwiatuszki 

Liscie tego drzewa są jak z zamszu i maja meszek

Biały bez